Leżałam w łóżku. W domu chłopaków. W pokoju Harry'ego.
Otworzyłam oczy i go nie zobaczyłam. Byłam tylko wtulona w przesiąkniętą jego
boskim zapachem kołdrę. Na etażerce obok łózka znalazłam liścik i kwiaty.
Wzięłam kartkę i zaczęłam czytać liścik. - Ta noc była niesamowita.
Dziękuję ♥ Kocham cię. Twój Harry. x. Uśmiechnęłam się sama do siebie
i wstałam z łóżka. Pościeliłam je i ubrałam się w we wczorajsze ciuchy.
Podeszłam bliżej do lustra i z zadowoleniem spojrzałam na różowe końcówki
włosów.
Wyszłam na dół, gdzie siedzieli Liam i Louis.
- No cześć, gdzie są dziewczyny?- zapytałam
- Poszły do domu godzinę temu. Czekaliśmy aż ty wstaniesz, bo za
30 minut mamy wywiad, a Zayn, Harry i Niall dopiero pojechali.-
powiedział Louis
- O..i czekaliście tu na mnie..przepraszam, ja już szybko idę-
uśmiechnęłam się trochę zakłopotana
Liam złapał mnie za ramię.
- Zanim wyjdziesz to ci powiem, że to nie był dla nas żaden
kłopot. :)
Posłałam mu równie serdeczny uśmiech, pożegnałam się z nimi i
pojechałam do domu.
**
Weszłam do domu i zastałam Rebbekę i Stellę przed TV.
Stella z pogardą kiwała głową, a Rebbeka chyba była tak wkurzona, że zgniatała w ręku swoją kanapkę.
Podeszłam do nich.
- Reb, to jest moja kanapka!- powiedziałam i wyrwałam jej z ręki. Spojrzałam na nią jednak z obrzydzeniem i położyłam na stół. Była tak zgnieciona, że zrobiła się z niej papka.
- Co ty taka wkurzona?
- Patrz w telewizor- powiedziała Stella , a wkurzona Reb piorunowała TV wzrokiem.
Na ekranie zobaczyłam Zayna i jakąś piękną , czarnowłosą dziewczynę w jego objęciach.
- Patrz jak się do niego klei, a jak on do niej- mówiła Reb. Wkurzona, zazdrosna , a dłonie zaciskały się w pięści.
Usiadłam z boku kanapy, obok przyjaciółki. Próbowałam ją jakoś pocieszyć.
- Wygląda na dzi*w*kę..- powiedziałam chłodno, patrząc raz to na TV raz to na Reb.
Stella wyglądała jakby się zadławiła. Jeszcze się śmiała.
- No a nie?!- krzyknęła do niej chłodnym tonem Rebbeka
Poklepałam ją po ramieniu.
- Ale czy ja coś mówię?- zapytała Stell
- Powinnaś mnie pocieszać!
- Świat nie kręci się wokół ciebie!
- A co, wokół ciebie i tego twojego różowego życia z Lou to niby tak?!
Stelli zaczęły ciskać z oczu pioruny.
- Wiesz, jesteście tak idealni, że aż nierealni- powiedziała po chwili - Juls miała już z Harrym dwa razy kłopoty, a ja mam teraz. A ty nic, chodzisz sobie szczęśliwa że masz takie piękne życie!
- A co?! Zazdrosna jesteś?
Reb zacisnęła pięść.
- Współczuję Zaynowi! Jak on cię wgl znosił?! Może i fajnie by było, gdyby się zaczął umawiać, a ciebie zostawił w cholerę!- krzyknęła Stella. Nie panowała już nad słowami. To wyglądało jakby dopiero teraz uwolniła powstrzymywane dotąd swoje zdanie o Rebbie.
Reb wstała.
- Nie no, ja już mam tego dość.- jęknęła. Znałam ją, widziałam że próbowała ukryć płacz i wyjść na twardą. Poszła na górę do pokoju, trzaskając drzwiami. Stella skrzyżowała ręce i wyciągnęła nogi.
- Czy ty wiesz co powiedziałaś?
Nie odpowiedziała , siedziała fochnięta.
- Przecież wiesz, ona jest wrażliwa.
- To jest diva!!
- Ale jest twoją przyjaciółką!
- Ale czemu wszystko się kręci wokół niej?!
- A pamiętasz jak ci kiedyś wycinali migdałki?
- No, i co z tego?
- Oddała ci swoje lody po operacji
- Że co? Ona zjadła je i moje też!
- Nie było rozmowy..- powiedziałam speszona - Idę do niej. Niech ma chociaż jedna przyjaciółkę.
Wstałam i poszłam. Stella otworzyła usta, ale zaraz je zamknęła.
Do domu wszedł Lou. Przywitał się z nią i usiadł obok.
Weszłam do pokoju Rebbeki.
Siedziała i miała poduszkę przyciśniętą do twarzy. Obok niej leżało pudełko chusteczek.
Wzięłam ją za dłoń.
- Rebbie..
Odłożyła poduszkę.
- Pierwszy raz beczysz z powodu chłopaka- powiedziałam lekko uśmiechnięta - Zawsze to oni ryczeli, bo ty ich rzucałaś ;p
- Ale ten jest inny. Jest po prostu..
- Pociągający - dokończyłam
- No dokładnie. Tajemniczy, ale przez to intrygujący..
Uśmiechnęłam się i parsknęłam cichutkim śmiechem.
- Co?- zapytała, a na jej twarzy widać już było ten uśmiech
- Nic..po prostu cię nie poznaję.
Posłała mi pytające spojrzenie
- Ten chłopak cię zmienił. Weź do niego zadzwoń, on ci na pewno powie prawdę. No , przynajmniej mam taką nadzieję.
- Nie mam ochoty ani siły do niego dzwonić.
Wcisnęłam jej telefon do dłoni. Przedtem wybrałam numer ' ZAYN ♥'.
- Nie masz już wyboru :D
Westchnęła i przyłożyła komórkę do ucha.
- Zayn..?- zapytała niepewnie
- Mhm, cześć. Co chcesz?- zapytał trochę speszony i i takim tonem jakby chciał się najszybciej rozłączyć.
- Widziałam cię w TV z taką brunetką. O co w tym chodzi?
- Później ci powiem. Pa
Nie zdążyła odpowiedzieć, a chłopak się rozłączył.
- Jadę tam
- Po co?
- Dowiedzieć się od niego osobiście.
Zeszłyśmy na dół i zastaliśmy Lou , który prawie że nagi leżał na Stelli. Czerwony, potargany i cały czas dyszał. Stella identycznie.
Spojrzałyśmy na nich dziwnie, a Louis szybko podbiegł do mnie i złapał mnie za biodra.
- Posłucha..to co było pomiędzy nami, kiedy pierwszy raz się zobaczyliśmy..- mówił
- Ah, czyli te coś co zrodziło się w twojej wyobraźni? ;p
- Posłuchaj, nie bądź zazdrosna . Życie toczy się dalej..( Słuchałam tego uważnie i tylko machałam głową) Znalazłem dziewczynę, bądź silna.
- Jestem silna.
- Jak lew- tu się już trochę rozkleił.
Złapałam go za ramiona
- Jak..Louis- puściłam go.
- Podwieźć cię Rebbeka?- zapytałam blondynki
- Nie masz wyboru- powiedziała i rzuciła mi moje własne klucze
Wsiadłyśmy do auta i pojechaliśmy ( jak się dowiedzieliśmy od Louisa) w miejsce gdzie Zayn przebywał. Podobno jego kumpela robiła mu tatuaż u siebie w domu. W bloku.
****
<Oczami Rebbeki>
Julie zaparkowała i powiedziała , że poczeka na mnie aż wrócę. Weszłam do środka bloku. Obskurne ściany, biały równie obskurny sufit. A w bloku zajeżdżało dymem od papierosów. Mieszkanie numer 51. Zapukałam .
Drzwi otworzył mi Zayn, który pośpiesznie owinął ręcznik w pasie.
Wychyliła się jeszcze ta dziewczyna z TV, w samym ręczniku, który trzymała rękami. ! Dałam mu z plaskacza w twarz i pobiegłam po schodach na dół. Złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął.
- To nie tak jak myślisz.- złapał mnie za ramiona. Wtedy po raz pierwszy poczułam wstręt do niego.
- Daj sobie spokój- powiedziałam i wybiegłam .
<oczami Julie>
Siedziałam w samochodzie, i nagle jakby znikąd pojawił się Hazza. Usiadł na miejsce pasażera i nawet się nie przywitał. Przeszedł do czynów. Położył dłoń na moim karku, a drugą wplątał we włosy. Rozchylił moje i swoje wargi i zaczęliśmy się namiętnie całować.
Nie przerywając pocałunków przeszłam na jego kolana , a on położył ręce na moich udach. Które z czasem przesuwały się w dół. Do auta wsiadła zdenerwowana Reb, więc szybko przeszłam za kierownicę. Harry całą drogę patrzył się na mnie i figlarnie uśmiechał. Zaczęłam się śmiać pod nosem. Odwiozłam go do domu, i razem z Reb weszłyśmy do naszego domu.
Cz.11 jutro. Ta mi wyszła krótka i nudna :(

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz