- Harry..-powiedziałam chłodno wpatrując się w odległe miejsce
- Myślałam, że się pogodziliście- powiedziała Stella
- My..my..- jąkałam się
- Oni się wczoraj całowali, gdybyśmy nie były w domu, to wiesz co by było..- oświeciła ją Rebbeka.
- O fuck..- powiedziała Stella i przysunęła się w moją stronę
- On mi dzisiaj powiedział, że ten pocałunek i my, żeby to było bez zobowiązań. No wiecie, jeden pocałunek. To był jeden pocałunek i koniec...- wyjaśniłam przyjaciółkom kiedy one wpatrywały się we mnie .
- Julie..posłuchaj, teraz nasze mamy i wgl wyjechały, my możemy iść do chłopaków i zostawić cię z Harrym sam na sam. Wyjaśnicie sobie wszystko.- powiedziała Reb, obejmując mnie ramieniem. Cały czas patrzyłam w odległe miejsce, jakby nie miało końca.
- Juls..( tak mnie czasem nazywały) - zaczęła Stella z niepokojem wpatrując się we mnie - Ty nie możesz przestać, prawda?
- Nie, ja cały czas o tym myślę. On jest jak narkotyk..Bardzo łatwo można się uzależnić.- gdy to mówiłam do moich oczu powoli zaczęły naciekać łzy.
Rebbeka i Stella przytuliły mnie bardzoo mocno.
- Dziewczyny nie mogę złapać tchu- powiedziałam przyduszonym głosem
- O sorki- powiedziały i puściły mnie.
Zaczęłam zachłannie przeglądać wszystkie sms i zdjęcia z lunaparku. Nagle rozpłakałam się. Zakryłam szybko usta dłonią i pobiegłam na górę. Dziewczyny biegły za mną, ale szybko zamknęłam drzwi na klucz.
Nie byliśmy parą, mimo to..czułam do niego coś silnego i w duchu mogłam przyznać, że go kocham.
Dziewczyny pukały. W radiu leciała jakaś wzruszająca piosenka. A konkretnie Avril Lavigne- When your'e gone. Rzuciłam jakimś pluszakiem w radio.
- Ej, zaraz przecież masz się z nim spotkać przy fontannie, pamiętasz?- przypomniała Stella
No tak..Mam jeszcze swój honor. Pójdę tam i zachowam się jak na niezależną dziewczynę przystało..
Wstałam z podłogi, otworzyłam drzwi i wyszłam.
Reb wzięła mnie za ramiona, lekko się uśmiechnęła i otarła mi rękawem łzy.
- A teraz masz tam iść. Moja przyjaciółka, którą znam od małego jest pyskata, bezczelna , niezależna i pewna siebie. Nie pozwól, żeby gdzieś przepadła przez jednego faceta- powiedziała
Przyciągnęłam ją do siebie i przytuliłam.
Stella stała z boku, przyglądając się nam. Postanowiłam ją równie mocno uściskać.
- Ok dziewczyny idę- powiedziałam pewnym tonem głosu
***
Szłam przez park. Właściwie..to był opuszczony park. Na który się kiedyś przychodziło. Na środku stała ogromna fontanna, a dojść do niej można było tylko przez jakieś krzaczory.
Dochodziłam powoooli do fontanny, siedział na niej Harry. ( Nie pomyślcie sobie, że na wodzie, ani nic ;p)
Doszłam do niego. Usiadłam obok.
- No i jestem.
- Widzę ;p
Wywróciłam oczami.
-Czego chcesz?
-Chcę cię przeprosić. To wcale nie była moja decyzja.
- To czemu wypłynęła z twoich ust.?- zapytałam
- Wiem, że jesteś wkurzona..
- Nie jestem.
- Właśnie widać jak wtedy zareagowałaś i jak teraz trzęsą ci się nogi.
Odwróciłam się bardziej do niego.
- Dobra, wiesz co? Wtedy przed domem..ja czułam, że- przerwałam, bo Harry ujął ręką mój podbródek i zaczął mnie całować. Przyciągnął mnie do siebie i położył ręce na moich biodrach.
- Tęskniłem - uśmiechnął się słodko
- Czekaj, najpierw pieprzysz, że bez zobowiązań, teraz namiętnie mnie całujesz i gadasz, że tęskniłeś? Po pierwsze powiedziałeś mi to godzinę temu, a po drugie niczego już nie kumam.
- Do punktu pierwszego: Myślałem o tobie całą godzinę, a świadomość, że mogę cię stracić była przerażająca. - powiedział i ujął moje dłonie.
Baby You light up my world like nobody else
the way that you flip your hair gets me overwhelmed
but when you smile at the ground it ain't hard to tell
You don't kno-o-ow
You don't know you're beautiful!
Zanucił mi swoją solówkę, przez co szczerze się uśmiechnęłam.
Nagle złapał mnie w pasie. Pochylił się. Wiedziałam co chce zrobić. Pocałować mnie. Aleee..się myliłam. Wrzucił mnie do wody w fontannie.
- Harry! Ty idioto!
Chłopak wskoczył do mnie do wody. Fontanna była głęboka.
Przyciągnął mnie do siebie.
- Idioto?- pokazał mi swoje białe ząbki
- Tak ,jesteś idiotą :D
Zaczął mnie łaskotać.
- Jesteś nadal idiotą- mówiłam przez śmiech
- Kocham to..
- Ale co? ;)
- Gdy się śmiejesz. Kocham twoje włosy, kocham twoje wady i zalety. Kocham cię całą..- powiedział
Byliśmy cali mokrzy. Od stóp do głów, bo jeszcze włosy się umoczyły.
- Mogłam kupić wodoodporny tusz do rzęs, ale kto by teraz o tym myślał- powiedziałam
- A co do tego co było przed domem..- powiedział rzucając mi swój figlarny uśmieszek
- W fontannie? W parku?
- Opuszczonym :D
- Niee - powiedziałam i wyszłam z fontanny
- Świeci słońce, więc może poleżymy sobie na trawie, pogapimy się w słońce, aż zapadnie zmrok, a wtedy małe co nieco..- mówił i uśmiechnął się do mnie zadziornie
- Seksoholik - rzuciłam i zaśmiałam się.
Tak jak mówił usiedliśmy na trawę.Mieliśmy ze sobą aż trzy kocyki.
***
Leżałam wtulona w Hazzę. Byliśmy przykryci kocykiem. Na chwilę zsunęłam kocyk, by wstać, ale z powrotem nas nim przykryłam.
- Harry- szarpałam chłopaka za ramię
- Witaj kochanie :D
- Słonko..może mnie oświecisz, czemu jestem naga i ty też?!
- Nie pamiętasz co się działo dwie godziny temu?
Pokiwałam przecząco głową.
- A szkoda, ale wiesz strasznie jęczałaś. Co minutę wołałaś ' HARRY!' - zaśmiał się, ale posłał swój słodko-figlarny uśmiech
- Harry czy sok , który wypiłam to była vódka?- zapytałam
Skinął głową.
- No, ale szkoda, że nie pamiętasz. Chyba, że jutro może albo jeszcze dzisiaj to powtórzymy, to zobaczysz na własnej skórze jak to jest z Harry'm Styles'em :D
Walnęłam go lekko w ramię.
- Dzisiaj wystarczy. Ale wiesz kotku, strasznie jęczałeś ;p- pokazałam mu język
- Pamiętasz?
- Pamiętam :D
Pocałował mnie.
- Będziesz (buziak) moją (buziak) dziewczyną ( buziak) ?
- Mhm.. :)
Przebraliśmy się i Harry odwiózł mnie do domu.
- Pa- pożegnałam się z nim i pocałowałam. Wyszłam z auta i jeszcze pomachałam mu palcami.
Weszłam do domu i zobaczyłam Rebbekę i Zayna ocierających się o siebie. Całowali się, a ręce Zayna gładziły ją wszędzie gdzie się da ;p
- Wróciłam..- powiedziałam
- Spoko, ja tu jeszcze z Zaynem posiedzę.
Podeszłam do Malika .
- Jeśli ona będzie wołała ' Pomocy' albo dziwnie jęczała to masz ze mną do czynienia- szpenęłam, ale się zaśmiałam
- Czyli co mam już bicie zapewnione :D
Szturchnęłam go w ramię i dałam buziaka w policzek.
- Dobranoc ;*
- Paa- odpowiedzieli chórem
Szłam i zobaczyłam jak Stella na korytarzu gada z kimś przez komę.
- Nie, ja kocham cię bardziej. Nie ja jestem twoją marcheweczką :D Nie ty, nie ty :D - mówiła słodkim głosikiem
Przewróciłam oczami i tylko się zaśmiałam. Poszłam już spać.
Cz. 6 jutro ;p

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz