No więc weszłyśmy do środka. Nasze oczy ujrzały ogromną salę balową, dużo długich stołów pokrytych białymi obrusami, na nich wykwintne dania i napoje, bardzo dużo pastelowych różowych i błękitnych baloników i miejsce na zespół.
Podbiegła do nas moja ( Już) ciocia. Miała piękną białą suknię:
- Wyglądasz pięknie Doroto - powiedziałam - A może raczej ciociu :)
- Błagam nie nazywaj mnie tak, czuję się przez to staro- zaśmiała się - I dziękuję
- Postaraliście się o dekorację , naprawdę - powiedziała Stella rozglądając się po sali.
Dorota zarumieniła się.
- Dzięki.
- Co tam sala, patrzcie na tą suknię..- uśmiechnęła się Reb - Markowa, co nie?
- Hm..czy ja wiem.
Podszedł mój wujek.
- Cześć- powiedziałam
- Cześć :D
- Robert, może chodź powitamy ten zespół- powiedziała panna młoda pokazując na..Black Eyed Peas przy wejściu!!
- O...mój..BOŻE!!- piszczałyśmy z dziewczynami
- Black Eyed Peas! W końcu jakieś sławy...- dodała Reb
- A ty tylko o jednym - marudziła Stella
- A co nie chcesz ich poznać?- zapytałam podejrzliwie
- A czy ja tak mówiłam ? :D
Uśmiechnęłyśmy się do siebie.
- Dziewczyny, najważniejsze by zachować przy nich spokój i opanowanie- powiedziałam.
Stałyśmy przez chwilę szurając nogami i ziemię i nagle rzuciłyśmy się jak dzikie w ich stronę.
- Hej- podałam im szybko dłoń - Co dziś będziecie śpiewać na tańcu młodej pary?
- Just can't get enough .- powiedzieli chórem
- Ok..- pisnęłyśmy i odsunęłyśmy się parę dużych kroków w tył
- Moja ich ulubiona piosenka!- powiedziałam
Weszli na scenę. Zaczęli od śpiewania ' Don't funk with my heart'
- Ej, a myślicie że te krewetki są świeże?- zapytała Stella biorąc do ręki krewetkę i bawiąc się nią.
Goście dziwnie na nią spojrzeli. Reb uśmiechnęła się, a kiedy poszli gdzieś indziej wyrwała krewetkę z jej ręki.
- Są świeże- syknęła
Ja tylko wywróciłam oczami
- Dajcie spokój. A muszę wam coś powiedzieć. Dzisiaj jak przyjadę z powrotem do Londynu to przeprowadzam się do NY. Nie chcę już oglądać Hazzy, a wiem dobrze, że on będzie mnie męczył.
Dziewczyny zamurowało.
< Z perspektywy Hazzy>
- Harry?- pukał do moich drzwi wyraźnie zniecierpliwiony Louis
- Zostaw mnie..spieprzyłem wszystko..- powiedziałem chowając twarz w rękach.
- Mogę chociaż wejść?
- Dobra, wchodź.
Louis wszedł, przyniósł mi gorącą czekoladę i usiadł obok mnie, też opierając się o łóżko.
- Czemu jej to powiedziałeś, skoro tego żałujesz?
- Nie wiem.. ale masz w jednym rację..Żałuję tego jak cholera.
Przyjaciel poklepał mnie po ramieniu.
- Bardzo cię to boli?
- Nie wiesz, swędzi.
Lou westchnął.
- Jak one dzisiaj wrócą..to Reb i Stella pójdą do nas, a ty pogadasz z nią u niej.
- Myślisz, że będzie chciała?! Jestem w jej oczach skończonym idiotą, nie rozumiesz?
- Ja w oczach Stell też jestem idiotą.
- Ale ona cię kocha..
Lou zarumienił się i zrobił słodką, niewinną minę.
- Ouu..dzięki.
Spuściłem głowę w dół.
- Nie ma za co..
- Wszystko się ułoży..
< Oczami Julie>
***
Dobra, było już po tańcu młodej pary.
- O..Zayn napisał mi sms- powiedziała Reb, odblokowując komórkę.
- I co pisze?- zapytałam
- Czy ja i Stella chciałybyśmy do nich przyjść.
- Odpisz, że tak- doradziła Stell.
Reb wysłała wiadomość.
- Ale ty i tak wyjeżdżasz..
- Tak i dzisiaj się już pakuję. Może nawet polecę, muszę tylko wcześniej wyjść ze ślubu.
Poszłam powiadomić Dorotę i Roberta, a potem razem z dziewczynami bawiłyśmy się dalej.
****
Doleciałyśmy już do Londynu. Dziewczyny od razu poszły do chłopaków rozstawając się ze mną na zakręcie. Jeszcze 3 ulice i będę w domu. Zobaczyłam w oddali w ciemności Harry'ego.
- Juls, poczekaj!- krzyczał i zaczął za mną biec.
Zaczęłam biec z walizkami do domu.
**
Stałam już w drzwiach, po chwili przybiegł zdyszany Harry.
- O witaj! Czyżby jogging ? Słyszałam, że jest bardzo zdrowy..
- Gdzie ty się wybierasz?
- Byle jak najdalej od ciebie..a teraz przepraszam, chciałabym iść do samochodu.- chciałam go wyminąć, ale on był silniejszy i złapał mnie za łokieć.
- Ej poczekaj! Daj mi wytłumaczyć!
- Wybacz, ale nie mam siły ani czasu, żegnam, mam nadzieję, że Miranda była tego warta, pozdrów ją ode mnie- nagle wyrwał mi kluczyki i rzucił w głąb mieszkania.
- Ty se w kulki lecisz? Teraz idź po te klucze! Śpieszę się!
- O, ciekawe gdzie? może do nowego chłopaka?
- Nie jestem dziwką, nie jestem tobą..
- Czyli mam rozumieć, że chcesz to wszystko zakończyć? Tak po prostu?
- To wyszło z twojej inicjatywy..
- Okej, więc to też będzie z mojej inicjatywy- wyrzucił moje kluczyki za okno, daleko. - Upss, trudno będzie je znaleźć..To też będzie z mojej inicjatywy - wziął najostrzejszy nóż z kuchni, podszedł do moich walizek i dosłownie rozpruł je, robił to z takim spokojem. Wszystkie moje rzeczy, które były w walizkach nadawały się tylko do wyrzucenia.Ja stałam ze spokojem i przyglądałam się temu wszystkiemu. Wiedziałam, że się uciesz gdy się wkurzę, tylko o to mu chodziło.\
- Już? Wyżyłeś się?
- Och słońce, to dopiero początek- podszedł do mnie i szepnął mi do ucha
- Skoro tak sądzisz, pozwól, że się przyłączę!- skierowałam się w stronę najdroższych płyt , które Harry kolekcjonował ( Zostawiał je u mnie) i zaczęłam łamać wszystkie po kolei. Potem wylałam wodę na jego konsolę, którą też zostawiał u mnie.On w tym czasie ciął nożem wszystkie ubrania w mojej garderobie i te z walizek. Teraz zabierał się za obcinanie obcasów w moich butach. A, że był na tyle głupi i wziął swoją walizkę ( myślał, że u mnie trochę zostanie..niedoczekanie..) ja cięłam jego ciuchy.
- Jak się bawisz, kotku?- zapytał
- Niszczenie twoich rzeczy to faktycznie ciekawe zajęcie..O..PLAYBOY O_O ?
- yyy....ta, faktycznie to ciekawe
Wzięłam młotek i zaczęłam rozbijać wszystkie ramki z naszymi zdjęciami, wróciłam do kuchni by znaleźć coś czym mogłabym jeszcze coś rozwalić. Usłyszałam jego kroki za sobą. Wzięłam ogromną pomarańczę i rzuciłam nią w jego krocze z całej siły.
- OOOOOO, tak się nie robi!- zapiszczał
- Wybacz kotku, chciałam mocniej.
Nagle złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.Spojrzał mi prosto w oczy.
- Ta sprawa z Mirandą to było ustawione. Nasi menadżerowie tak chcieli..
- Dobra, wierzę ci. Ale masz ostatnią szansę. Nie spierdol..- nie dokończyłam, bo zamknął mi usta namiętnym pocałunkiem i zaniósł do sypialni,..
W tym samym czasie u chłopaków .
Chłopcy spędzali miły wieczór ze swoimi dziewczynami. Nawet z Rose i Emmą.Całowali się, wygłupiali, gadali..
***
W końcu wszyscy poszli spać.
Cz. 15 niedługo xd


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz