Obudziłam się. Promyki porannego słońca oświetlały pomieszczenie.
Delikatny letni wiatr bawił się moimi kosmykami włosów. Wpadał przez uchylone
drzwi od balkonu. Mogłam tak leżeć do końca życia. Poczułam ciepły dotyk dłoni
Harry'ego na moim policzku. Otworzyłam oczy i uśmiechnęłam się do niego.
Nic nie mówił. Posłał mi tylko swój jak zawsze zniewalający
uśmiech.
- No i co się tak szczerzysz?-
uśmiechnęłam się
- A wiesz, odkąd cię poznałem marzyłem o tym by zobaczyć cię rano
obok siebie kiedy się obudzę - uśmiechnął się równie słodko co zawsze
- Ile razy mam powtarzać. Jestem po prostu zwykłą dziewczyną, a
nie jakąś tam gwiazdą. Tak bardzo o mnie myślałeś?
- Jesteś zwykłą niezwykłą dziewczyną- poruszał znacząco brwiami.
Przysunął się do mnie, oplótł jedną ręką moją talię . Jego usta dotknęły mojego
ucha, zawsze kiedy to robił w takiej chwili ciszy serce waliło mi jak młot.
- Kocie- szepnął tym swoim seksownym, lekko zachrypniętym
głosem.
Jego dłonie znowu zachłannie mnie gładziły po całym ciele.
- Nie, Harry. Idę wziąć prysznic.- powiedziałam i wstałam z łóżka
- Druga rundka? Jestem gotowy!- uśmiechnął się szeroko i próbował
wepchnąć się ze mną przez drzwi łazienki.
- Harry!- krzyczałam przez śmiech, próbując zamknąć drzwi przed
chłopakiem
- Foch- powiedział, skrzyżował ręce i odwrócił się.
Zdjęłam ręcznik z ramienia i dałam mu nim klapsa w tyłek
- Usz ty! Dostaniesz za to - zaśmiał się
Nadal przepychaliśmy się w tych drzwiach. Złapał mnie za biodra i
przyciągnął do siebie
- I co ja mam z tobą zrobić?
- Bądź mój, kochaj mnie i nie opuszczaj- powiedziałam słodko się
do niego uśmiechając
Loczek zaśmiał się, a w jego zielonych tęczówkach oczu tańczyły
radośnie małe iskierki.
Nie wypuszczał mnie ze swoich objęć. Schylił głowę , by wyrównać
moją twarz z jego twarzą. W końcu był o 8 cm ode mnie wyższy.
- Obiecaj, że nie zatoniesz tam w tym prysznicu. Że nie
poślizgniesz się i nie stłuczesz sobie czegoś.
Zaczęłam się śmiać.
- Obiecuję .
Harry dał mi soczystego buziaka w usta. Zaśmiałam się i weszłam do
łazienki zadziornym krokiem.
- Nie kuś mnie!- krzyknął patrząc z żalem.
Wystawiłam mu język i zamknęłam drzwi od łazienki.
Położyłam ręcznik na pralce i jeden obok prysznica.
Podeszłam jeszcze do szafki , nad którą wisiała półka na szampony,
żele , mydła, olejki, żele pod prysznic.
W rogu dostrzegłam pająka. Ogromnego. Włochatego.. Zaczęłam
wrzeszczeć. Harry dobijał się do drzwi. Wyjechał ze słowami ' Kocie, nic ci nie
jest?!' Odpowiedziałam tylko ' Nic się nie dzieje, spokojnie. Najgłupszy tekst
na świecie. Pająk tylko raz drgnął, ale został na swoim miejscu.
Pochyliłam się lekko nad nim.
- PAJĄKU! Czego w zdaniu ' AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!' nie
rozumiesz?!
Wyszłam z łazienki. Harry stał przy drzwiach.
- Tam jest jakiś pająk.!
- W mojej łazience?!
- Tak.
- Spokojnie, zaraz się tym zajmę- powiedział - Zayyn!- krzyknął
cicho
Przechyliłam głowę i posłałam mu pytające spojrzenie.
- No dobra. Masz jakąś gazetę?
Podałam mu BRAVO. Spojrzał na mnie dziwnie i trochę z oburzeniem.
Oni byli na okładce.
- O, przepraszam. Zaraz dam ci inną. - podałam mu BRAVO Girl. Spojrzał na okładkę i figlarnie na mnie.
- Temat miesiąca : Jak wypchać stanik- czytał z udawanym podekscytowaniem
- Żebyś wiedział ja tego nie czytam!
- Mhm..- powiedział przeciągle nadal figlarnie się uśmiechając- I co czym wypychasz?
- HARRY!
- No co? - zaśmiał się - Skarpety lub ścierka
- Nic. Najlepszy jest dwuwarstwowy papier toaletowy, ale ja i tak tego nie robię
- Ohh..- zamruczał - Przyznasz mi się, prawda?
- Harry..nic z tych rzeczy
- Działam ci na psychę - powiedział z satysfakcją
- NIC Z TEGO NIE ROBIĘ. A teraz podziałaj na pająka
Harry wszedł do łazienki i szybkim ruchem walnął pająka.
- Trochę mi go szkoda..Nie powinno się ich zabijać..- powiedziałam
Pokazał mi gazetę z tym pająkiem , a obrzydzenie malowało mu się
na twarzy. Zakryłam sobie oczy.
- Odłóż to- jęknęłam
Hazza wywalił gazetę do śmieci.
Po chwili pojawił się Louis .
- Kupiłem nowego zwierzaka- oznajmił
- Oo, jakiego?- zapytał Harry z wyraźnym ożywieniem
- Młodą tarantulę.
Uśmiechnęliśmy się z Harrym, ale po sekundzie wymieniliśmy
zaniepokojone spojrzenia.
- A ten..Lou gdzie ona była?- zapytałam
- Zostawiłem ją u Hazzy w łazience. - powiedział i zwrócił się do
loczka - Przepraszam. Oskar ci już więcej nie sprawi kłopotu.
- No rzeczywiście nie sprawi..nigdy więcej- wymamrotałam pod nosem
- Oskar jest bardzo przywiązany do gazet. Moich. Zawsze się na nie
jakoś wdrapie- oznajmił Lou z uśmiechem
- Jego aż do nich klei- powiedział Harry
- O co wam teraz chodzi?- zapytał zniecierpliwiony Louis
Złapałam go za ramiona.
- Oskar odszedł Lou.
- Gdzie?- chcieliśmy odpowiedzieć, ale Lou przerwał - Znowu
zatopił się w kiblu?
- Znowu?- powtórzyliśmy chórem
- No tak, ale szkoda. A teraz ja idę do pokoju Stelli-
zamrugał
Opadliśmy z Harrym na łóżko. Odetchnęliśmy z ulgą.
Leżałam i relaksowałam się w wannie. Czerpałam przyjemność z porannej kąpieli. W bąbelkach widziałam odbicie swojej twarzy, w łazience Zayna unosił się zapach miodowego olejku. Wracałam myślami do tej cudownej nocy. Pocałunki Zayna, jego pieszczoty, jego słowa, które wypowiadał mi w nocy.. No i Stanley rzecz jasna. Zaśmiałam się sama do siebie. Usłyszałam jak ktoś puka w drzwi łazienki.
- Misiek, długo ci zejdzie?- zapytał Zayn
- No nie wiem. A czegoś potrzebujesz?
- Ciebie- powiedział figlarnym tonem głosu
Zaśmiałam się.
- Z wzajemnością.
- No, a tak serio to chciałbym wziąć koszulkę. Na pralce leży. Wejdę na moment, nie będę patrzył.
- Ok.
Zayn wszedł i specjalnie szedł ode mnie bokiem. Wziął koszulkę, ale nie wytrzymał i musiał spojrzeć w moją stronę.
- Ej! To nie fair, przez bąbelki nic nie widać!
Wywróciłam oczami i jak na złość kilka bąbelków pękło i piana jakimś cudem się zmniejszyła. Zayn zawiesił wzrok na moich piersiach i uśmiechnął się zadowalająco.
- Świntuch!- zaśmiałam się
Chłopak spojrzał w górę.
- Ktokolwiek jest na górze , dzięki. I jak widzicie, zajebiście wyglądam w tej bejsbolówce - powiedział i pstryknął palcami - Z dołu bardzo dziękuję. Zayn Malik. Chociaż to wiadomo, co niee :D
Zaśmiałam się, a chłopak nachylił się nad wanną.
- Lou oznajmił nam, że idziemy na plażę dzisiaj. Czyli co masz skąpe bikini czy trzeba jechać na zakupy?- wyszczerzył się i poruszał znacząco brwiami
- Wiem, słyszałam jak się darł.
- No, ale co z tym bikini?!
Pociągnęłam go za koszulkę bardziej do mnie. I znowu jego wzrok na moich piersiach
- Zayn
Nie odpowiadał.
- Zayn!
Nic. Postanowiłam podejść do tego psychologicznie.
Nic. Postanowiłam podejść do tego psychologicznie.
Zaczęłam rozpinać mu pasek od spodni.
Od razu się wyszczerzył i pochylił nade mną bardziej.
- Skarbie- wyszeptałam
- Tak?- zapytał rozmarzonym tonem głosu
- Daj mi się wykąpać, a na plaży będę tylko twojaa
- Już wychodzę. Miłej kąpieli :D
Wyszedł z łazienki, a ja relaksowałam się dalej.
- Naiwniak - wymamrotałam sama do siebie cicho się śmiejąc
<Oczami Julie>
Zeszliśmy z Harrym na dół po naszej pogawędce.
- Nialler! - przywitałam się
- Julietta!
- Och kochany, a co wybornego dzisiaj smażysz? - zapytałam i zajrzałam przez jego ramię do patelni.
- Naleśniczki w kształcie palm :D
Chwila nieuwagi i naleśniczki się. troszkę przypaliły.
- No, za takiego szefa kuchni to ja dziękuję - powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek.
- Ja mógłbym gotować, ale nie będę ryzykował spaleniem domu - powiedział Harry siadając przy stole
- Spokojnie, Niall. Zrobimy gofry. Może być?
- A no może.- powiedział i też usiadł przy stole
- Mhm..- powiedziałam przeciągle - Rozumiem- podeszłam do patelni
Na dół zszedł Liam.
- Hej, jak się u nas spało?- zapytał i przytulił mnie na powitanie
- Bardzo fajnie, dzięki - uśmiechnęłam się
- Smażysz gofry!!- powiedział szczęśliwy i dołączył do chłopaków.
Na dół zbiegli też Louis i Stella.
- GOFRY!!- wrzeszczał Lou - A tak się składa, że mam specjalny dżem z marchewek
- A tak się składa, że chyba tylko ty go użyjesz- powiedział Harry
Stella pocałowała Lou i usiedli razem przy stole.
Zeszli też Reb i Zayn. Reb usiadła obok Liama, a Zayn podszedł do mnie.
- Nie możecie tak dziewczyny traktować
- Dziękuję..
- Dla mnie taki ekstra duży- szepnął mi do ucha
- Spadaj!
- Nie no żartuję. Pomogę ci.
Harry wstał od stołu.
- No to ja też.
- No , a ty to sobie teraz możesz ;p Spalisz dom! - zaśmiałam się. Gdy Zayn i ja usmażyliśmy gofry podaliśmy je na stół i sami usiedliśmy. Lou jako jedyny jadł z marchewkowym dżemem, ale Stella namówiła go jakoś by wziął brzoskwiniowy. Liam rozsmarowywał dżem widelcem..Niall w kółko jęczał, że chce dokładkę, Harry cały czas bawił się ze mną w podbieranie gofrów, a Zayn mazał się z Reb dżemami po twarzy robiąc tęczę z dżemów. Ale i tak zjedliśmy śniadanie w przyjemnym towarzystwie. Czułam się z dziewczynami jak u siebie.
Poszłyśmy do domu się przebrać.
Ja ubrałam się w czarne bikini. Założyłam na nie białe spodenki, top z ciasteczkowym potworem i japonki converse ( tak ,są takie) . Nałożyłam okulary przeciwsłoneczne i wzięłam moją plażową różową torbę w białe hawajskie kwiaty. Spakowałam do niej krem przeciwsłoneczny, dwie wody ( dla mnie i Hazzy) dwie jabłkowe :) moją komórkę, truskawkowy błyszczyk i gumę do żucia ORBIT.
Reb miała na sobie błękitne bikini w czarne kwiatowe wzorki. Założyła na to dżinsowe krótkie spodenki , białą bluzkę z napisem ' New York' i nadrukiem statuy wolności. Do tego założyła białe japonki , okulary przeciwsłoneczne i wzięła niebieską torbę w białe hawajskie kwiaty ( kupiłyśmy je z dziewczynami na wyprzedaży. Każda ma w innym kolorze) Zapakowała do niej to samo co ja. Tylko zamiast wody jabłkowej, wodę truskawkową.
Stella natomiast miała czerwone bikini w białe cienkie paski, na to założyła granatową sukienkę letnią w białe paski. Wzięła jeszcze swoje pomarańczowe japonki, pomarańczową torbę w hawajskie kwiaty. No i ona też zaopatrzyła się tak samo jak my , ale smak wody miała cytrynowy.
Pojechałyśmy z powrotem do chłopaków. Uśmiechali się od ucha do ucha i wsiadłyśmy do ich samochodu. Jechaliśmy na plażę.
- A tak właściwie na jaką plażę?- zapytałam
- Miami beach - odpowiedział Louis. Prowadził Harry. Ja siedziałam na miejscu pasażera z przodu, reszta z tyłu. Tylko on i Lou mieli prawko.
- O..świetnie - ożywiłam się. Harry tylko się uśmiechnął i puścił muzykę na fula. Otworzyliśmy szyby i darliśmy się ' Wohoo! Miami guys! ' Śpiewaliśmy teksty piosenek..
*****
Rozłożyliśmy się już na plaży. Leżeliśmy w pewnej kolejności. Najpierw Liam, potem Niall, potem Zayn, Rebbeka, Ja, Harry, Lou i Stella.
- Hazza, posmarujesz mnie tym kremem przeciwsłonecznym?- zapytałam
- A co ci posmarować ? - puścił oko
- Co uważasz. Plecy, nogi, brzuch...
- Biust- dokończył z uśmiechem
- Piersi nie tylko to powyżej tak dla wyjaśnienia - sprostowałam z uśmiechem
- Oj, jak tam chcesz.
Zaczął jakimiś seksownymi ruchami dłoni smarować mi kolana , uda.
- No, a teraz brzuszek- powiedział. Położyłam się , a jego dotyk mnie łaskotał.
On również się zaśmiał. Odczekałam troszkę i posmarował mi plecy.
- Dzięki za pom..- nie dokończyłam, bo złożył na moich ustach długi i namiętny pocałunek
- Czekałem na to i się doczekałem.- uśmiechnął się ukazując szereg białych zębów
- Skoro zdjęłaś top i szorty i masz na sobie bikini..to może wykorzystamy tę piękną pogodę i w końcu pójdziemy do wody?
- Jasne :)
Pociągnął mnie za rękę i pobiegliśmy do wody. Chlapaliśmy się...nurkowaliśmy ..
< Oczami Rebbeki>
- Nie pójdziemy do wody, prawda Zayn?- zapytałam z nadzieją w głosie
- Ja nie pójdę, a ty idź
- Nie, boję się wody.
- Poopalamy się :)
- A co ty chcesz opalać? Masz piękną opaleniznę.
- Taki już jestem.- powiedział zadowolony - Zaraz, a ty nie miałaś być tylko moja na plaży?
- E...
Zayn zaczął się przysuwać i namiętnie się całowaliśmy.
- Pójdziemy zagrać w siatkówkę?
- Jasne :)
< Oczami Stelli>
- Posłuchaj..kocham cię jak nigdy nikogo..Zostań ze mną, kocham cię, jestem przy tobie..- oglądałam na komie film z neta. Na szczęście za niego nie płaciłam.
- Po co oglądasz te bzdurne seriale?
- Nie są bzdurne, Louis! One uczą życia
- Ohh..błagam cię. To ja uczę życia
- ty?- parsknęłam śmiechem
- Tak. A wiesz, znam siebie samego najlepiej.
- Nie wątpię.
Lou założył moje okulary przeciwsłoneczne
- Baby..na plaży czy w domu, można po kryjomu- uśmiechnął się figlarnie
- Tego o czym myślisz tu nie zrobię, ale mogę cię pocałować :D
- Może być- odparł niechętnie
Pocałowałam go gorąco, a on odwzajemnił pocałunek. Potem poszliśmy jeszcze do wody.
Siedzieliśmy na plaży do wieczora.
***
Pojechaliśmy do domu. Nie mieliśmy siły na nic, pożegnałyśmy się przedtem z chłopakami i poszłyśmy spać.
Cz.13 jutro ;p
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz